Nie taka kawa straszna

Moi drodzy, pogoda nas ostatnio nie rozpieszczała, co przyczynia się do jesiennej chandry. A co jest najlepszym lekarstwem na paskudny poranek? Oczywiście solidna dawka kofeiny w postaci pysznej kawy. Ale co tak naprawdę wiemy o kofeinie?

Poza kawą występuje w herbacie, zarodkach nasion coli, kakao, ostrokrzewie paragwajskim z którego przygotowywane jest Yerba Mate. Tak naprawdę liście herbaty zawierają więcej kofeiny od kawy, natomiast po zaparzeniu ilość ta maleje pod wpływem katechin garbnikowych (przeciwutleniaczy o których innym razem). Są jeszcze napoje energetyzujące oraz napoje typu cola, również bogate w kofeinę, natomiast w związku z tym, że nie są one naturalnym źródłem tego związku, pominę je.

Kofeina bardzo szybko i niemal w 100% wchłania się z przewodu pokarmowego. Po ok. 40 minutach osiąga stężenie maksymalne. Metabolizowana jest w 98% w wątrobie.  Pozostałe 2% wydalane jest w postaci pierwotnej przez nerki. Okres w którym stężenie w organizmie zmniejsza się o połowę to ok. 3-5h, ale może również trwać 2-10 h. Skąd takie różnice? Na metabolizm kofeiny wpływ mają choroby wątroby (to w końcu ona ona jest za rozkład odpowiedzialna), ale również zażywanie doustnych środków antykoncepcyjnych oraz ciąża, powodują wydłużenie tego czasu. Natomiast palenie tytoniu przyśpiesza dwukrotnie rozkład kofeiny. Już wiemy dlaczego odradza się kawę kobietą ciężarnym, a palacze spożywają jej szczególnie dużo.

Jak działa kofeina? W przypadku układu sercowo-naczyniowego powoduje teoretycznie wzrost ciśnienia skurczowego o ok. 5-15 mmHg lub rozkurczowego o ok. 5-10 mmHg. Dlaczego teoretycznie? Tolerancja na zmiany ciśnienia rozwija się już po ok 1-3 dniach spożywania kofeiny. Co to oznacza? Organizmy osób pijących regularnie np. kawę, nie reagują już wzrostem ciśnienia krwi. Ponadto kofeina rozszerza naczynia wieńcowe odpowiedzialne za zaopatrywanie w krew mięsień sercowy, naczynia nerkowe oraz skórne. Kurczy natomiast naczynia mózgowe, co bywa wykorzystywane w leczeniu migreny.

Niestety znany jest również negatywny wpływ kofeiny na cholesterol całkowity oraz frakcję LDL („zły cholesterol”). Natomiast najnowsze badania wykazują, ze u osób spożywających kawę z ekspresu, wzrost poziomu cholesterolu jest niewielki.

Czas na układ kostny. Czy słusznie oskarża się kofeinę o wpływ na rozwój osteoporozy? Niestety tak. Nadmiar kawy przy równoczesnej niskiej podaży wapnia i magnezu może zwiększyć ryzyko złamań. Ponadto kofeina w zbyt młodym wieku ma negatywny wpływ na budowę kości.

W kwestii układu nerwowego wszystko zależy od przyjętej dawki. Przy niskich dawkach (32 mg-250 mg) poprawia się koncentracja oraz czujność. Dawka powyżej 300 mg pobudza również rdzeń kręgowy. Pojawia się wówczas wzrost napięcia, bezsenność, nadmierne pobudzenie, przyśpieszony oddech oraz niepokój.

Nie bez znaczenia jest wpływ kofeiny na układ pokarmowy. W wyniku rozkurczu mięśni gładkich uwalniane są większe ilości kwasu solnego. Sprzyja to powstawaniu stanów zapalnych błony śluzowej przewodu pokarmowego oraz nasila chorobę refluksową przełyku. Natomiast pozytywnie wpływa na tolerancję glukozy, przez co zmniejsza prawdopodobieństwo cukrzycy typu II.

W ramach podsumowania można powiedzieć, że kofeina w małych ilościach to wcale nie taka substancja wyklęta. U osób dorosłych, zdrowych wykazuje ona pozytywny wpływ na organizm. Natomiast w związku ze zmniejszonym metabolizmem może okazać się niebezpieczna dla dzieci, osób chorych i kobiet ciężarnych. Kofeina to jednak nie tylko substancja dostarczana drogą doustną, ale również powszechny składnik kosmetyków, o czym następnym razem.

Chcesz poznać domowe kosmetyki zawierające kofeinę oraz poznać jej wpływ na urodę? Te i wiele innych informacji w kolejnym wpisie. Dociekliwych zapraszam do zapoznania się z artykułem naukowym H. Bojarowicz pt. „Kofeina. Cz. I. Powszechność stosowania kofeiny oraz jej działanie na organizm.